Pracują w Polsce, błyskawicznie uczą się języka, realizują się zawodowo i prywatnie, zakładają rodziny spełniając swoje marzenie o lepszym życiu. Ukraińcy. Coraz częściej na polskich ulicach słychać ich język, a żółto-niebieska flaga na dobre wtopiła się w przestrzeń miejską. Co sprawia, że tak łatwo się odnajdują w polskich realiach?

Rezolutny, skromny, zaradny, pracowity i bezproblemowy – taki obraz Ukraińca przeważa u większości Polaków. Właśnie dlatego coraz więcej polskich firm decyduje się na współpracę ze swoimi sąsiadami zza Bugu. Oni sami bardzo chętnie przyjeżdżają do Polski.

– Głównym powodem, dla którego Ukraińcy tak ochoczo podejmują pracę w Polsce są względy finansowe. Jednak nie tylko ten aspekt wpływa na decyzję o opuszczeniu ojczyzny. Także dynamicznie zmieniające się warunki polityczne, pochodzenie, czy wyjazd za miłością. W samej fabryce w  Żyradowie Trenkwalder zatrudnia 76 Ukraińców –  to jest 76 różnych historii, 76 różnych wątków i tyle samo fascynujących zbiegów zdarzeń, za sprawą których mamy okazję teraz współpracować. Trudno jest wskazać jedną przyczynę – tłumaczy Anna Bednarek, kierownik biura Trenkwalder w jednym z zakładów produkcyjnych, gdzie agencja świadczy usługi outsourcingowe.

 

Pomagamy sobie nawzajem

Podjęcie pracy w obcym kraju jest dużym wyzwaniem. Znalezienie posady, założenie konta w banku, wynajęcie mieszkania, czy nawet zapisanie się do przychodni to często bariery nie do przeskoczenia dla obcokrajowców. Dlatego właśnie część Ukraińców korzysta z pomocy agencji zatrudnienia.

Mój opiekun pomógł mi we wszystkim – przygotował zakwaterowanie, wspierał mnie w załatwianiu wszelkich formalności. Do tej pory mogę na niego liczyć. W końcu Słowianin Słowianinowi zawsze pomoże – mówi Anatolii Chronii, kierownik linii produkcyjnej.

Anatolii zaczynał od stanowiska produkcyjnego, następnie awansował na brygadzistę a już po sześciu miesiącach został koordynatorem zatrudnienia Ukraińców. I tutaj role się odwróciły. Odtąd to on pomaga swoim rodakom odnaleźć się w polskich realiach. Aktualnie jest kierownikiem linii produkcyjnej, jednak nadal, z czystej solidarności, wspiera swoich pracowników.

– To właśnie „Tolek” pomagał mi w pierwszych dniach mojej pracy. Pracowaliśmy wcześniej w dużym supermarkecie. Anatolii powiedział, że mam spory potencjał i „ściągnął” mnie do pracy tutaj. Jestem mu bardzo wdzięczny. Wraz z kierowniczką biura pomogli mi uregulować wszelkie sprawy – wspomina Artem, lider produkcji.

Przyjazd Artema do Polski podyktowany był chęcią poprawy sytuacji materialnej. Na Ukrainie sprzedawał urządzenia RTV, dziś pracuje przy ich produkcji. Dzięki doświadczeniu jeszcze łatwiej było mu się zaaklimatyzować i w szybkim czasie awansować.

Przede wszystkim stabilizacja

Na czym zależy obcokrajowcom, którzy podejmują pracę na Zachodzie? Przede wszystkim na legalnym zatrudnieniu. Ukraińcy chcą pracować na równych prawach z Polakami i  być w porządku względem kraju, który ich gości. Nie bez znaczenia jest również współpraca w oparciu o umowę o pracę oraz ubezpieczenie zdrowotne. To daje poczucie bezpieczeństwa. Jednak słowem, które przewija się w wielu rozmowach z ludźmi pracującymi poza granicą swojego kraju jest stabilizacja.

–  Gdy przyjechałem do Polski pracowałem przy budowie dróg. Nie był to lekki kawałek chleba – chłód, deszcz i bród nie uprzyjemniały pracy, jednak jestem zahartowany i się tym nie przejmowałem. Problem tkwił w czym innym. Raz praca była, raz nie. Osoba w zupełnie nowym kraju, w którym panuje inna kultura, gdzie społeczeństwo różni się od tego, które zna, potrzebuje stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa. To dała mi dopiero praca w Trenkwalder. Teraz czuje się spokojniejszy. Wiem, że stoję na pewnym gruncie. Do tego stopnia, że zamierzam sprowadzić do Żyrardowa swoją żonę i dziecko. Mój synek pójdzie do polskiej szkoły, dlatego ważne jest, aby żona mogła pracować na część etatu. Zachęcam ją do podjęcia pracy w Trenkwalder, bo tutaj nie stanowi to problemu – opowiada Igor, lider naprawiacz.

Fascynacja Igora Polską narastała już od dzieciństwa – przekazywała mu ją babcia, Polka. Teraz on zaraża tym swojego syna.

Nie samą pracą człowiek żyje

Ukraińcy w Polsce koncentrują się jedynie na pracy –  to mylne wyobrażenie pokutujące w głowach ludzi bardzo szybko odchodzi w zapomnienie. Na polskich ulicach, w kinach, w aquaparkach, czy restauracjach widać wielu śmiejących się i bawiących obywateli Ukrainy.

–  Nie przyjeżdżamy tutaj, żeby pracować. Przyjeżdżamy tu, żeby żyć i pracować. Często z chłopakami z pracy robimy sobie wypady do Warszawy, która jest zalewie kilkadziesiąt kilometrów od naszego miasta. Niektórzy z nas lubią basen, inni sporo czasu spędzają na rowerze, a jeszcze inni dają się ponieść klubowemu życiu. Czujemy się tutaj jak w domu i korzystamy z wszystkich uroków Polski – podkreślają.

Granice między narodami coraz bardziej się zacierają. Państwa otwierają się na pracowników z innych zakątków świata, w ten sposób zyskują obie strony.

 

 Można odmienić swoje życie, ale trzeba zakasać rękawy i zabrać się do pracy – stwierdza Anatolii.

Ukraińcy są idealnym przykładem na to, że przy zachowaniu własnej tożsamości i poszanowaniu tradycji kraju, do którego przyjeżdżają można stworzyć sobie świetne warunki do dobrego życia.